Stay alive

stay aliveNastawiłam się na klimatyczny horror, bo wyczytałam gdzieś nawiązania do japońskiego Ringu. Z optymizmem więc zasiadłam do oglądania filmu.
Niestety już pierwsze minuty uświadczyły mnie w przekonaniu, że klimat nie będzie najmocniejszą stroną tego obrazu.

Film opowiada o grupie młodzieńców, którzy natrafiają na nowa grę komputerową.
Gra – jest tu bowiem głównym motywem, to w niej dzieje się rzeczywistość, to ona wyznacza kto ma umrzeć w życiu realnym. Bo kto umiera w grze, umiera też na jawie.
Wszystko jest groteskowe, a sceny śmierci zamiast należytej powagi wywołują uśmiech na twarzy.
Tak, śmiałam się jak na komedii, zamiast ściskać kurczowo obręcz fotela.

Krwawa Księżna, główna postać owej gry, jest postacią autentyczną. Zamordowała
wiele swoich podopiecznych, dziewcząt mieszkających w szkolnym internacie.
Kąpała się w ich krwi, by zatrzymać młodość.
Teraz przychodzi w realu i zabija tych, którzy grają w Stay Alive, oczywiście wg jej zasad. A jej zasady to głownie brak zasad.

Filmik kończy się sceną w sklepie, gdzie na półkach sklepowych leżą dumnie krążki z grą.
Show must go on, bo gra trwa nadal.
Film świetny dla niedorobionych 12-latków.
Drogi widzu, masz więcej niż 12 lat, ale wypijesz 6 drinków, też będziesz bawił się świetnie.