Piła IV, czyli krew i flaki

saw4.jpgKażdy miłośnik kina gore widząc tytuł Piła IV, wie mniej więcej czego może sie spodziewać. Tony flaków, litry krwi, kilogramy wyprutych wnętrzności, co raz to wymyślniejsze narzędzia tortur. Pod tym względem SawIV nie wnosi niczego nowego, ani nie zaskakuje, ani też nie odstaje od poprzednich części. Miłośnicy czerwonego koloru nie powinni się czuć zawiedzeni. Gorzej z fabułą, bo ta siada na całej linii.

Film powiela stare pomysły, rozwija na siłę portrety psychologiczne bohaterów, dobudowując do nich ideologię. Na silę. To czuć i nikt nie przekona mnie , ze sequel numer cztery jest w stanie utrzymać widza w fotelu. No chyba, że mamy do czynienia z czwartym Obcym.

Bo jest kino i kino. Jest widz i widz.

Wiedziałam czego sie spodziewać po Pile, więc nie jestem nawet rozczarowana. Obejrzałam, bo moja dwudziestoletnia kuzynka miała ochotę na mocne kino, rzeźń. Ale nawet ona wymiękła… Wymęczenie tworzywa czuć bowiem w każdej klatce filmu. Napompowany krwawy balon, z którego uchodzi powietrze ciurkiem, miast z hukiem jebnąć widzem o podłogę.

Ot, kino dla ciulów…