Zack i Miri kręcą porno.

Za film.onet.pl
Film opowie o perypetiach dwojga przyjaciół, którzy postanawiają uporać się z niespłaconymi długami zarabiając na realizacji filmu pornograficznego. Bohaterowie zatrudniają przyjaciół do pomocy w przedsięwzięciu, na planie produkcji odkrywają jednak, że łączy ich coś więcej, niż przyjaźń.

zac-and-miri-make-a-po

To dziwne, ale ktoś, kto pisał powyższe słowa, widział ten film. To dziwne, bo to przecież klasyczna notka wydawnicza – do tej pory zwykle piszą tam kompletne bzdury, lub o zupełnie innej wersji filmu. Albo o zupełnie innym filmie. A tutaj – proszę, jakie zaskoczenie. Czy film jest tak dobry, czy reżyser faktycznie kultowy (jak często się o nim pisze)? Przejdę dalej i dołączę jeszcze jeden fragment z recenzji na Onecie, bo wyjątkowo pasuje:

Grube żarty i improwizowana komedia nie zmienią jednak tego, że – podobnie jak filmy Apatowa – zarówno ”Role Models” jak ”Zack i Miri” opowiadają o mężczyznach, którzy, choć formalnie dorośli, wcale dorosnąć nie chcą.

Generalnie, film zaczyna się jak komedia, potem mamy trochę między ludzkich dramatów a na koniec piękny, prawdziwie amerykański happy end (nawet, nazwijmy to: flaga powiewa). Częśc komediowa podobać się będzie wszystkim, którzy potrafią sie bawić tylko przy przaśnym, toaletowym humorze. Nie wszystkich śmieszą nieudacznicy, co to nie potrafią zarobić na czynsz, gdyż łyżwy czy sztuczna cipka są ważniejsze. Odłączają im prąd? Śmiejmy się! Odłączają im wodę – hahajmy się!

Proszę wybaczyć, ale to nie jest śmieszne. Tylko idiota śmieje się z innego idioty.

W tym momencie zaczyna się ta część filmu, którą wcześniej określiłem jako dramat. Dramat to nie ta scena, gdy dwoje ludzi siedzi i płacze, ale ta, gdy dwoje ludzi zaczyna (lub chce) brać własne losy, własne życie we własne ręce. To nie jest łatwe – wie  tym każdy, kto próbował. A, że wciąż jesteśmy w rzeczywistości filmowej, musi wydarzyć się coś, co dobije naszych bohaterów. I tak się dzieje. Wciąż, jednak, jesteśmy w amerykańskiej rzeczywistości filmowej – a tutaj liczy się pomysł i dostrzeżenie szansy tam, gdzie inni jej nie widzą. To musi się stać, bo to jest amerykański film. Co byśmy nie mówili i czego byśmy nie myśleli – chcielibyśmy, by tak właśnie nasze życie się toczyło. Chyba dlatego chodzimy do kina na amerykańskie produkcje. Dlaczego sami takich nie robimy?

Część dramatyczną mamy już za sobą, teraz pora na happy ending. Przyznam, że warto go zobaczyć – pomijając gentlemana majtającego nisko opuszczoną flagą i tokującego o Holenderskim maszcie, mamy główną rolę kobiecą podczas finalnego wyznania. Mężczyzna wyznaje jej miłość, ona siedzi na sedesie – prawda, że mocne?

Takich prostszych gagów jest w tym filmie sporo – żałuję, że ze względów wiekowych usunięto lub zmieniono wiele z nich – ja chętnie bym zobaczył. Zack i Miri to nie jest film, do którego będę chciał wrócić, ale obejrzałem go z dużą przyjemnością.