Archiwa tagu: komedia

Zack i Miri kręcą porno.

Za film.onet.pl
Film opowie o perypetiach dwojga przyjaciół, którzy postanawiają uporać się z niespłaconymi długami zarabiając na realizacji filmu pornograficznego. Bohaterowie zatrudniają przyjaciół do pomocy w przedsięwzięciu, na planie produkcji odkrywają jednak, że łączy ich coś więcej, niż przyjaźń.

zac-and-miri-make-a-po

To dziwne, ale ktoś, kto pisał powyższe słowa, widział ten film. To dziwne, bo to przecież klasyczna notka wydawnicza – do tej pory zwykle piszą tam kompletne bzdury, lub o zupełnie innej wersji filmu. Albo o zupełnie innym filmie. A tutaj – proszę, jakie zaskoczenie. Czy film jest tak dobry, czy reżyser faktycznie kultowy (jak często się o nim pisze)? Przejdę dalej i dołączę jeszcze jeden fragment z recenzji na Onecie, bo wyjątkowo pasuje:

Grube żarty i improwizowana komedia nie zmienią jednak tego, że – podobnie jak filmy Apatowa – zarówno ”Role Models” jak ”Zack i Miri” opowiadają o mężczyznach, którzy, choć formalnie dorośli, wcale dorosnąć nie chcą.

Czytaj dalej

Epic Movie, czyli wielkie kino…

Epic Movie, czyli Wielkie KinoFilm łączący w sobie największe hollywoodzkie superprodukcje ostatnich lat. Głównymi bohaterami są cztery nie za młode już sieroty: jedna wychowywana jest przez kuratora w Luwrze, druga uprawiała niegdyś wrestling, trzecia jest ofiarą węży w swoim samolocie, a czwarta – „normalnym” mieszkańcem mutanckiej społeczności „X”. Kwartet udaje się do fabryki czekolady, gdzie wpada do zaczarowanej szafy, która przenosi ich do krainy Gnarnia. Spotyka tam barwnego kapitana piratów i poważnych uczniów sztuk magicznych oraz łączy siły z mądrym lwem, by pokonać złą White Bitch.

Tyle od wydawcy, a ja od siebie mogę dodać – dajcie sobie spokój. To, że jest Matka Stiflera nie czyni tego filmu dobrym. To, że mamy karykaturę kapitana Jacka Swallowa nie czyni filmu nawet średnim. Garbaty Aslan nie czyni filmu nawet byle jakim, a kilku Szturmowców Imperium nie czyni filmu nawet miernym.

Ale, muszę to przyznać (choć z bólem serca) kilka razy się zaśmiałam, a raz nawet rżałam. Cóż, to chyba jednak zasługa dobrego, czerwonego i wytrawnego Cabernet Sauvignon. Nie zachęcam, nie polecam i nie zmuszam.

Tenacious D – trzeba zobaczyć.

W Venice Beach naiwny JB poznaje KG i zakładają grupę Tenacious D. Jednak plan zostania najlepszym zespołem świata to niełatwe zadanie, więc postanawiają sobie pomóc – chcą ukraść magiczną gitarę z muzeum rock’n’rolla oddalonego o 300 mil drogi.

Tenacious D - kostka przeznaczeniaTyle notka na onecie. Przyznaję, że nie chce mi się prostować i tłumaczyć – nie ma co opowiadać. To film z gatunku tych, które po prostu trzeba zobaczyć. I co bardzo ważne – głośniki w kinie muszą być naprawdę dobre. I naprawdę głośne. Tenacious D to zabawna komedia muzyczna gdzie główną rolę gra muzyka. Fani rocka z przełomu lat 70/80 będą zachwyceni – ja byłam. Film z ikrą, jajem i w ogóle podany. No i muzyka jaka!

PS.

Czy już mówiłam, że świetnie gra muzyka w tym filmie? Koniecznie podkręćcie gałkę Volume.

Popcorn

popcorn.jpgSą takie chwile w życiu, ze człek ma ochotę na totalne odmóżdżenie, wrzucenie na luz, nie myślenie o niczym. Wtedy najchętniej sięgam po komedie, zazwyczaj amerykańskie, bo Amerykanie robią najwięcej tego typu filmów. Ilość nie zawsze idzie jednak w parze z jakością, jak głosi stara maksyma. Popcorn, muszę przyznać całkiem nieźle się oglądało, może dlatego właśnie, że produkcja rodem z Brytanii. Główny bohater komedyjki, Danny, to nieśmiały chłopak, który nie potrafi z racji tegoż daru poderwać żadnej dziewczyny. Żyje głównie komiksami, czyli w krainie swojej wyobraźni, i to jej podporządkowuje rzeczywistość.

Czytaj dalej

Music and lyrics, czyli miłość i praca.

Prosto w serceZ dużą przyjemnością oglądam komedie z udziałem Hugh Granta, bo jego osoba zazwyczaj gwarantuje dobrą zabawę. Mojej Mamie patrzącej na Hugh, zawsze wyrywa się z piersi zdanie: jakiż to piękny mężczyzna. Fakt; przystojniak, filmowy szczery uśmiech – nic dziwnego, ze obsadza się go w rolach amantów. Tu, w kinie romantycznym, najlepiej się sprawdził. Co jak co, ale potrafi on ująć za serducho wcielając się w role podrywaczy, tak, ze z miejsca kupujemy jego kreacje. Uwodzi tak już z powodzeniem od dobrych kilkunastu lat, a upływający czas dodaje mu tylko uroku.
Czytaj dalej

Sleeper, czyli Śpioch

sleeper.jpg

Przyjazne recenzje jakie napotkałam przeglądając jakiś serwis z filmami natchnęły mnie, by poczuć ducha „młodego Allena”. Nie wiedziałam, jakiego typu film, to będzie, choć w przypadku Woody Allena gatunek filmu nie ma znaczenia – i tak będzie to film Woody Allena.

Śpioch to komedia z roku 1973. Film utrzymany w konwencji science fiction. Woody Allen gra neurotycznego (jak zawsze) właściciela sklepu ze zdrową żywnością. Zmuszony poddać się w 1973 roku drobnemu zabiegowi chirurgicznemu, zostaje zahibernowany, ponieważ operacja nie udaje się. Nasz bohater, Miles Monroe budzi się po dwustu latach w totalitarnym świecie rządzonym przez Wielkiego Brata, świecie pełnym gigantycznych roślin i automatów do wszystkiego włącznie z życiem erotycznym.

Czytaj dalej

Job, czyli ostatnia szara komórka

Job, czyli ostatnia szara komórkaObrazy Konrada Niewolskiego kojarzyły mi się dotychczas z szarą, smutną i przygnębiającą rzeczywistością. Pamiętam doskonale jego D.I.L – pierwszą, niezależną produkcję, czy też świetną, obsypaną nagrodami Symetrię. Filmy w zasadzie minimalistyczne jeśli idzie o formę, ale rozbuchane jeśli chodzi o emocje, naprawdę treściwe i „o czymś”. Filmy tak prawdziwe, że aż bolało.
Job jest z założenia komedią. Strasznie się zdziwiłam tą zmianą klimatu Niewolskiego, ale pomyślałam: Przecież można podać rzeczywistość również na wesoło, w innej formie.
Nie, nie jestem zwolenniczką tylko smutnych obrazów. Uważam wręcz, że nasze kino za bardzo lubuje się w skrajnościach. Albo za dużo tam płaczu albo na siłę chcą nas rozbawić. Niestety, choć rzeczywistość Niewolskiego jest jak najbardziej prawdziwa, realna, została jednak przedstawiona w niestrawny dla mnie sposób.
Czytaj dalej

Flushed away, czyli wpuszczony w kanał

Wpuszczony w kanałFilmy rysunkowe są gatunkiem bardzo dla mnie specyficznym. Muszą bowiem spełniać dwa, podstawowe warunki:
– Po pierwsze muszą mnie bawić
– Po drugie, muszą mnie uczyć.
Dobry film musi posiadać ukryte, drugie dno, inaczej jest tylko głupią kreskówką dla bezmyślnych dzieciaków. Ot, coś biega, coś się przewraca. I coś się umazało. I krzyczy.
Od czasów Shreka, poprzeczka została podniesiona bardzo wysoko i twórcy tego gatunku filmowego muszą naprawdę się starać, by stworzyć coś godnego uwagi. Coś, co by bawiło nie tylko dzieciaki, ale i ich rodziców; Dobry film, a nie tylko kreskówkę.
Śmiało mogę powiedzieć: Flushed away nie wpuszcza nas w kanał, choć akcja toczy się właśnie tam, w ciemnych korytarzach i kanałach ściekowych.
Czytaj dalej

the OH in Ohio, czyli jak się uzależniłam od wibratora

Oh-in-OhioPriscilla Chase (w tej roli Parker Posey), przystojna, amerykańska bizneswoman ma teoretycznie wszystko. Świetną pracę z perspektywami na Bardzo Ważne Stanowisko, piękny dom w sypialnianej dzielnicy i przystojnego męża z ponadprzeciętnie dużym penisem.
Jack Chase, maż Priscilli (w tej roli Paul Rudd) ma prawie wszystko: przystojną żonę, sex zawsze, gdy poprosi i pracę nauczyciela w ogólniaku.
Wydawało by się, sielanka, czy może raczej american dream (by było bardziej po amerykańsku). Wiadomo, że tak być nie może i faktycznie – tak nie jest. Obydwoje są nieszczęśliwi.
On jest nieszczęśliwy, gdyż pomimo starań, doskonałej techniki i ponadprzeciętnie dużego penisa nie potrafi doprowadzić żony do orgazmu. Nie tylko do wielkiego OOOHHH, ale i do małego, zupełnie maleńkiego ohh…
Czytaj dalej

Tylko mnie kochaj

Tylko-mnie-kochajTylko mnie kochaj to przebój, znakomita komedia ze znakomitą obsadą. Niejaki Maciej Zakościelny
jako Michał, główny bohater tego filmu, bożyszcze nastoletnich wielbicielek seriali. I pokemonów. Agnieszka Dygant jako Agata (współwłaścicielka firmy architektonicznej) którą lubię jako Nianię, gra tutaj z tą samą manierą. Agnieszka Grochowska jako Julia (ukochana Michała) którą pamiętam z fantastycznego teatru telewizji, gdzie grała androida. Tutaj wypada jakoś tak blado… Ale przy Zakościelnym – każdy musi wypaść blado. Przecież to bożyszcze nastolatek! (I pokemonów.) Prawie jak Brad Pitt. Prawie itd…
Czytaj dalej