Archiwa tagu: horror

Paranormalnie

Nie miałem pojęcia co będę oglądał, gdy zasiadałem do projekcji Paranormal Activity. Ale, zanim w dwu słowach opiszę – klasycznie, notka redaktorska za Film.onet.pl:

Młoda para wprowadza się do nowego domu i próbuje rozpocząć spokojne życie. Wkrótce okazuje się, że w nowym mieszkaniu dzieje się coś nietypowego i przerażającego. Małżeństwo postanawia zainstalować w domu monitoring, aby zarejestrować wydarzenia. Film to zapis tego, co udało się nagrać kamerom.

paranormal activity

Zgadza się, że młoda para, choć nie są małżeństwem. Nie ma mowy o instalowaniu monitoringu – jest tylko jedna kamera. Jest apetycznie zaokrąglona studentka, jest teksański przystojniak zarabiający OnLine na giełdzie i piękny dom w którym mieszkają już od dłuższego czasu. A, że czasami w nocy dzieje się coś, co mocno irytuje – bo nie widać sprawców – On, postanawia nagrać duchy na nowoczesną, cyfrową kamerę. Taką samą, jaką kręci się wysoko budżetowe pornoski… Czytaj dalej

Zabójcze ciało Megan Fox

Zacznijmy, klasycznie, od streszczenia filmu Jennifer’s Body z Megan Fox jakie znalazłem na Film.Onet.pl – redaktorzy i tym razem stanęli „na wysokości” zadania i przygotowali piękny opis do zupełnie innego filmu:

Świeżo upieczona cheerleaderka staje się zabójczynią, specjalizującą się w „usuwaniu” męskiej części swojej klasy. Czy jej najlepszy przyjaciel położy kres temu koszmarowi?

jennifers body

My, rzecz jasna wiemy, że ani nie mamy świeżo upieczonej cheerleaderki (to, że dziewczyna na samym początku przedstawiona jest jako zawodowa pomponiara nie znaczy przecież, że właśnie taka karierę rozpoczyna, prawda), o martwym ciele ożywionym obecnością Demona nie wypada powiedzieć tylko „zabójczyni”, i nieprawdą jest, że morduje męską część tylko swojej klasy… Czytaj dalej

Vij, czy tam Wiedźma. Grunt, że dobre kino.

WijDostałam ten film przypadkiem. Nic nie znalazłam ani na film.onet.pl (tam nie ma kompletnie nic) ani na filmweb.pl (tam był obrazek i mała lista płac). Zatem bez żadnych uprzedzeń, zasiedliśmy, otworzyliśmy flaszkę czerwonego wytrawnego znieczulacza i oglądaliśmy.

Główny bohater wygląda jak skrzyżowanie Oliwiera Baniaka z jakimś cinkciarzem. Brudnym. Ale w łóżku ma dwie kochanki, z czego możemy zobaczyć pośladki brunetki. Widzę ochlaptusa, powoli trzeźwiejącego i sprawiającego bardzo antypatyczne wrażenie.

Czyli – początek nie zachęca. Ale potem jest coraz lepiej.

Nasz bohater okazuje się być reporterem, żurnalistą. Dostaje cynk, że gdzieś tam, w zabitej dechami dziurze dzieje się coś tajemniczego; Ludzie umierają i w ogóle jakaś klątwa. Jedzie. Popełnia kilka głupich błędów – jakie popełnił by każdy zwykły człowiek w takich sytuacji. Ot, Gogolowski bohater. Czytaj dalej

Piła IV, czyli krew i flaki

saw4.jpgKażdy miłośnik kina gore widząc tytuł Piła IV, wie mniej więcej czego może sie spodziewać. Tony flaków, litry krwi, kilogramy wyprutych wnętrzności, co raz to wymyślniejsze narzędzia tortur. Pod tym względem SawIV nie wnosi niczego nowego, ani nie zaskakuje, ani też nie odstaje od poprzednich części. Miłośnicy czerwonego koloru nie powinni się czuć zawiedzeni. Gorzej z fabułą, bo ta siada na całej linii.

Czytaj dalej

the Slaughter, czyli nie wywołuj wilka z lasu.

SlaughterNigdzie nie mogłam znaleźć jakiejś notki dystrybutora by zrobić z niej polewkę. Na filmweb.pl znalazłam tylko krótką recenzję, która w sumie trzyma się kupy: Szóstka studentów znajduje pracę przy sprzątaniu opuszczonego domu. Ich plan jest prosty: ciężka praca w dzień i ostra zabawa nocą. Plan ten jednak zostaje zakłócony kiedy budzą antycznego demona. Generalnie, film bazuje na pierwszej części Evil Dead, i choć jest dwadzieścia lat młodszy – nie wnosi nic nowego do tematu. No, może poza jedną czy dwoma parami ładnych cycków. Ale to chyba zbyt mało, by zrobić dobry horror gore, prawda?

Co warto dodać: dziewczyna piękna jest bardziej głupia niż moje sanki, biznesmen jest chamski i arogancki jak były premier, jego asystentka przejęta i nadęta jak żaba podczas ciotki, a geek (znaczy jajogłowy) był marksistą.

Czytaj dalej

Wolf Creek

wolf_creek.jpgFilm obejrzałam tylko dlatego, że w notce dystrybutora jak wół stało: horror. A jak horror, to nie ma rady, obejrzeć trzeba. No właśnie, słowo trzeba w trakcie projekcji urosło do słowa: kiedy to się skończy do cholery! Niemrawy początek sam w sobie zniechęcił od razu, ale miałam nadzieję, że wraz z upływem minut tempo akcji wzrośnie proporcjonalnie do mej temperatury. Jakżeż płonne były me nadzieje. Film zaczyn sie sceną samochodową, tzn. młody chłopak wybiera auto na długą podróż po pustyniach Australii. I już tutaj daje ciała, bo wybiera najgorszego gruchota, który wiadomo, że sypnie sie przy pierwszym wyboju. Ale nic to, patrzę dalej.

Czytaj dalej

Wilczyca, czyli horror po polsku

wilczyca.jpgWilczycę pamiętam jeszcze z czasów dzieciństwa. Wówczas film zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Miałam chyba 11 lat, było po północy i spędzałam wakacje u dziadków. Leżałam w łóżku, obok w fotelu siedział mój dziadek, a ja w tzw. momentach grozy łapałam go przerażona za rękę. Oczywiście oglądałam te sceny zza moich rąk, bo wydawało mi się, że jak trochę przysłonię pole widzenia, to mniej się będę bała. Ale gdzie tam… gdy zobaczyłam twarz naszej tytułowej bohaterki, to rękę dziadka nie wystarczyła. Kochany staruszek musiał przenieść się do mojego łózka i służyć mi swoim opiekuńczym ramieniem. Tak, wtedy się bałam jak diabli… Czytaj dalej

Stay alive

stay aliveNastawiłam się na klimatyczny horror, bo wyczytałam gdzieś nawiązania do japońskiego Ringu. Z optymizmem więc zasiadłam do oglądania filmu.
Niestety już pierwsze minuty uświadczyły mnie w przekonaniu, że klimat nie będzie najmocniejszą stroną tego obrazu.

Film opowiada o grupie młodzieńców, którzy natrafiają na nowa grę komputerową.
Gra – jest tu bowiem głównym motywem, to w niej dzieje się rzeczywistość, to ona wyznacza kto ma umrzeć w życiu realnym. Bo kto umiera w grze, umiera też na jawie.
Wszystko jest groteskowe, a sceny śmierci zamiast należytej powagi wywołują uśmiech na twarzy.
Tak, śmiałam się jak na komedii, zamiast ściskać kurczowo obręcz fotela.
Czytaj dalej

Ring around the Rosie

Mroki PamięciMroki Pamięci, to film z gatunku „Mistery”. Bardzo lubię takie filmy, bez mięsa, flaków i otoczki „gore”. Takie, gdzie klimat tworzy atmosferę grozy, a nie diabełek wyskakujący nagle z szafy.
Nie od dziś wiadomo, że o takie filmy najtrudniej. Czy tu udał się takowy „klimatyczny” zabieg? I tak, i nie.
Głównych bohaterów filmu jest dwoje: dziewczyna i dom. Lubię filmy o domach z tajemnicą, więc tym chętniej zasiadłam do jego obejrzenia. Czytaj dalej

Straż nocna

Straż nocnaWspaniałe, Bułhakowskie prawie klimaty. Opowieść o starym jak Świat (a może i starszym) problemie walki Dobra ze Złem.
Czas akcji:rzecz zaczyna się w XIV wieku, a kończy w 2004. Miejsce akcji: współczesna Moskwa. Bohaterów jest wielu, a każdy zarysowany z biglem, jakiego dawno nie widziałam. Nie ma amerykańskiej sztampy my Dobrzy / oni Źli. Nie ma amerykańskich zakończeń i ckliwych romansów. Jest za to życie, jakie widzimy na ulicy, a przecież historia, jaką oglądamy bliżej ma do „Blade” czy „Underworld” niż do „M jak Miłośc”. Czytaj dalej