Archiwa kategorii: Warszawka

Jak dzielić włos na czworo…

Doda prezentuje pośladki.Nie lubię Dody, nie trafia do mnie muzycznie, nie jest dla mnie żadnym idolem. Nie pasuje mi też jej wulgarność, rodem z Placu Pigalle. To dobre w branży porno , a nie muzycznej. Jedyne co w niej mi leży to pewna witalność, umiłowanie życia, taka energia, która wylewa sie z niej.

Czytaj dalej

Przypadki miłosne stolicy, część II

dziewczynaPrzyszła Pani Magister zaczęła w końcu myśleć. I wymyśliła. Skoro facet po kilku miesiącach bycia razem, mieszkania ze sobą, mówi Lubię cię, to albo mówi tak, bo nie kocha jej albo chce tylko fajnego sexu za free, bo żal wydawać na dziwki. Ot, taki związek bez zobowiązań. Tajemnica ich super pożycia intymnego też została wyjaśniona. Ona kochała, więc zrobiłaby dla niego wszystko, on zaś nie kochał i robił z jej ciałem wszystko na co miał ochotę. Ot, i cała tajemnica. A wyjaśniona kiedy? Po pewnym samotnym wieczorze, suto zakrapianym czerwonym Bordeaux, które jak widać głęboki skutek na naszą bohaterkę miewa.
Pani Magister, na drugi dzień powiedziała mu o tym i zażądała określenia się, bez żadnej ściemy. Trzeba mieć jaja i tupet, aby powiedzieć swej kobiecie prosto w oczy: tak nie kocham cię, byłem tobą z wygody. I powiedział to, że nie kocha, ale twierdząc, iż to przecież uczciwe postawienie sprawy – bo nigdy przed nią tego nie ukrywał. Nie kocha, ale przecież lubi.
Myślał pewnie: To jej winą jest, że nie potrafi dostrzec też innych barw, tylko czarne i białe. Normalnie, złą kobietą była!
Czytaj dalej

Przypadki miłosne stolicy, część I

kocham cieMam koleżankę, młodą piękną kobietę. Do niedawna zakochaną, jak to bywa: bez wzajemności. Czyli, mam koleżankę zakochaną głupio.
Na szczęście ów stan głupoty już poza nią, mówiąc potocznie: przejrzała dziewczyna na oczy.
Miłość jest piękna, owszem, ale tylko wtedy, gdy chcemy też dawać, a nie tylko brać. Inaczej to zwykły egoizm jest. I wygodnictwo.
Jak to wyglądało u niej? Jak każda zakochana kobieta, zrobiłaby wszystko dla swego mężczyzny. Dosłownie, bo miłość rozum odbiera i inaczej na świat patrzymy. A on, jak typowy egoista, pozwalał łaskawie się kochać. Ale po kolei.
Zaczęło się banalnie. On, przystojny, wykształcony prawnik. Ona, prawie pani mgr, również bardzo ponętna i wydawało by się, niegłupia. Spotkali się, coś zaiskrzyło. Naturalna koleją rzeczy było wprowadzenie się Pana Prawnika do Pani Prawie Magister. Sielanka…
Minął miesiąc, potem drugi, potem trzeci.
Ona, zakochana po uszy w chwili intymnej bliskości wyznaje mu jak bardzo go kocha. I tu zaczęły się schody… Bo on nie oddał tego uczucia i „uczcił” to wyznanie niezręczną (głównie dla niej) ciszą. Jego euforia ledwie sięgnęła słowa: lubię cię.
Czytaj dalej