Natka. Poezja z przyprawami

Film i życie – nie zawsze idą w parze.

wtorek, Maj 19, 2009

Kerastase – a co to takiego?

Uwielbiam spędzać czas w klubie sportowym, który jest dla mnie doskonałą odskocznią od komputera. Nic tak nie poprawia humoru jak dać sobie porządny wycisk na macie albo siłowni. Jako, że bywam tam od lat  i to zazwyczaj codziennie, nie dziwne wiec, ze znam większość bywalców tego przybytku. O ile mata i ćwiczenia na niej to coś energetycznego jak mało co , to sama siłownia jest zwyczajnie nudna. Chyba, ze zejdą się ludzie, z którymi jest o czym pogadać. Nie zawsze jednak tak się dzieje i pozostaje wówczas skupić się samotnie na ćwiczeniach,a w między czasie pokontemplować towarzystwo. Całe historie można by pisać o ludziach z siłowni, bo to miejsce jest prawie jest dworzec autobusowy – mam na myśli przekrój osobowościowy ludzi. Chociaż z reguły na asport mają czas i pieniądze albo wytrwali albo Ci z wypchanym portfelem.

Zawsze gdy widzę ćwiczącą na sali Agatkę uśmiecham się pod nosem. Agatka jest czarnowłosą trzydziestoparolatką z długimi i przesuszonymi włosami, które nigdy nie widziały dobrych kosmetyków do włosów Kerastase. Zresztą nawet nie wie co to za marka. Nie ma się co dziwić. Gdy patrzę na jej makijaż, od razu widzę, jakiego rodzaju kosmetyków używa. Tanich.

Trzydziestolatka z niezadbaną fryzurą, przesadzoną solarką i grudami tuszu na rzęsach to coś niedopuszczalnego.

Już dawno się nauczyłam, ze w pewnym wieku pewne kosmetyki nie przestoją i należy się przesiąść piętro wyżej.

Ja już dawno wyrosłam z Avon, bo wiem, ze tylko dobra marka zagwarantuje mi świeży makijaż przez cały dzień.

Agatka jeszcze do tego nie doszła. Ulubionym zajęciem Agatki jest zadzieranie nogi najwyżej jak się da w specjalnym przyrządzie do ćwiczenia ud. Przekomiczny to widok. Niestety Agatka pragnie tam zademonstrować tylko swoje rozciągniecie, a co za tym idzie zareklamować się jako przyszłościowa żona, która ochoczo będzie spełniać fantazje małżonka. Bo ćwiczenie pod względem technicznym wykonuje zupełnie bez sensu.

I tak schodzi jej czas na szukaniu męża i zejdzie jej pewno do czterdziestki, bo Agatka, zupełnie jak nastolatka, nie wie zapewne ze siłownia nie jest dobrym miejscem do jego znalezienia. Wiem coś o tym. Na siłowni mam kolegów, ale z żadnym bym się nie umówiła na randkę. Chyba ze z moim mężem. I tak to Agatka, kiedyś atrakcyjna i szczupła, dziś zapuszczona i z wymaganiami wobec mężczyzn, jak by nadal była w pierwszej lidze, skończy zapewne jak inna bywalczyni siłowni – Marzena. Przerysowana karykatura kobiety przed pięćdziesiątką.

W czerwonej szmince, uczerniona nienaturalnie, w tandetnej kresce na oczach i cellulicie prezentowanym w krótkich portkach przypomina wiedźmę.

Siłownia jest od ćwiczeń drogie panie, lans uprawimy potem, gdy mamy co zaprezentować.

posted by Nata at 10:04  

Zawsze możesz zobaczyć podobne wpisy::

Brak komentarzy »

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URI

Dodaj komentarz

Powered by WordPress | Neon Flowers Dark theme by Elanor Matheson | © Natka.pl 2010