Miesięczne archiwum: Czerwiec 2008

Zdarzenie.

Thriller science-fiction o obcej cywilizacji, której przedstawiciele pragną podbić naszą planetę „buntując” przeciwko ludziom przedstawicieli ziemskiej flory i fauny.
Tyle za film.onet.pl i to jest chyba najdurniejsza notka wydawnicza do filmu jaką spotkałam – notka traktuje pewnie o jakimś filmie, z pewnością jednak nie o the Happening.
Dla tych, którzy nie lubią filmów z Zielonymi Ludzikami – w tym filmie nie ma obcych. Nie ma alienów, kosmitów, przybyszy ani nawet ET. Naprawdę. Ani jednego.
Dla tych, którzy nie lubią oglądać jak wściekłe/porażone/chore/zoombie zwierzęta pożerają ludzi – w the Happening nie ma takich scen, bo żadna fauna nie staje się agresywna.
W the Happening mamy za to coś, co uczeni z ekranu (jaki oglądamy) określają jako:
Działanie natury którego nigdy do końca nie zrozumiemy.
happening - zdarzeniethe Happening, Zdarzenie, to absolutnie nie jest film który trzeba zobaczyć (jak Egzorcysta – początek), ani nawet warto zobaczyć (jak 6 Zmysł). Nie ma oskarowych ról ani dynamicznej, wartkiej akcji. Tak naprawdę, to po prostu średni film, który jakoś mnie nie wciągnął do końca. Może dlatego, że muzyka przypominała mi zawsze coś – jak nie 4 Obcy, to jakieś inne znajome klimaty, czy muzycznie, czy obrazem. Trochę wojny światów (ale bez obcych i laserów), trochę 28 dni później (ale bez agresywnych zoombie), trochę the Mist a trochę klasyczny western – musisz radzić sobie sam, w warunkach ogólnej paniki i śmierci czającej sie wokoło. Do tego dochodzą proste ludzkie uczucia – żona, dziecko (nie koniecznie nasze), przygodni towarzysze podróży. Komi można zaufać, a komu nie? Do czego posuniesz się, by ochronić bliskich?
the Happening nie zapewnia rozrywki na najwyższym poziomie, ale pozwala na chwilę refleksji nad życiem. Naszym i tych, którzy nas otaczają. Tych, którzy nie mają dwóch rąk i dwóch nóg. Ale za to są zawsze i wszędzie tam, gdzie my jesteśmy.