Miesięczne archiwum: Styczeń 2008

Vij, czy tam Wiedźma. Grunt, że dobre kino.

WijDostałam ten film przypadkiem. Nic nie znalazłam ani na film.onet.pl (tam nie ma kompletnie nic) ani na filmweb.pl (tam był obrazek i mała lista płac). Zatem bez żadnych uprzedzeń, zasiedliśmy, otworzyliśmy flaszkę czerwonego wytrawnego znieczulacza i oglądaliśmy.

Główny bohater wygląda jak skrzyżowanie Oliwiera Baniaka z jakimś cinkciarzem. Brudnym. Ale w łóżku ma dwie kochanki, z czego możemy zobaczyć pośladki brunetki. Widzę ochlaptusa, powoli trzeźwiejącego i sprawiającego bardzo antypatyczne wrażenie.

Czyli – początek nie zachęca. Ale potem jest coraz lepiej.

Nasz bohater okazuje się być reporterem, żurnalistą. Dostaje cynk, że gdzieś tam, w zabitej dechami dziurze dzieje się coś tajemniczego; Ludzie umierają i w ogóle jakaś klątwa. Jedzie. Popełnia kilka głupich błędów – jakie popełnił by każdy zwykły człowiek w takich sytuacji. Ot, Gogolowski bohater. Czytaj dalej

Enemy Mine, czyli Mój ukochany wróg.

Mój osobisty wróg to film SF z 1985 roku. To były dobre lata dla kina SF, bo i literatura SF była wtedy naprawdę na topie. Ten film też jest dobry, choć po oglądany dzisiaj, po tylu latach trochę trąci myszką – i efekty nie takie, i rozwinięcie akcji mało nowoczesne i przyznać to trzeba, trochę nudnawo miejscami. A jeśli nie nudnawo, to irytująco.

Mamy bowiem galaktyczną wojnę – ludzie podbijają kolejne układy gwiezdne tak, jak Cortez Amerykę – batem, stalą i ogniem. Bo okazuje się, że nie tylko my kolonizujemy obce światy – są Oni. A skoro są Oni, i są inni niż my, to należy ich wszystkich zabić, podbić ich planety i zawłaszczyć ich dobra. Tak jest sprawiedliwie, bo przecież Człowiek jest panem wszystkiego…

Tutaj od razu nadmienię – ten człowiek, co to jest panem wszystkiego zwykle jest biały i ma niebiesko czerwoną flagę w paski. Czytaj dalej

Pink. Po amerykańsku.

american-barbie.jpgBarbie, ideał z plastiku. Robiony dla każdej grupy społecznej, sukcesywnie dostosowywany do kulturowych zapotrzebowań, wzorców i norm. Lalka ta musi być bowiem politycznie, społecznie i kulturowo poprawna. Oczywiście wszyscy wiemy, że Barbie jest tylko jedna – długonoga, wąska w talii, smukła i seksowna, ale… No właśnie, trzeba zrobić coś, aby kształtować tolerancję wobec odmienności – innego koloru skóry, inwalidztwa, ułomności… Albo raczej jej pozory, pozory akceptowalności.

Czytaj dalej

Epic Movie, czyli wielkie kino…

Epic Movie, czyli Wielkie KinoFilm łączący w sobie największe hollywoodzkie superprodukcje ostatnich lat. Głównymi bohaterami są cztery nie za młode już sieroty: jedna wychowywana jest przez kuratora w Luwrze, druga uprawiała niegdyś wrestling, trzecia jest ofiarą węży w swoim samolocie, a czwarta – „normalnym” mieszkańcem mutanckiej społeczności „X”. Kwartet udaje się do fabryki czekolady, gdzie wpada do zaczarowanej szafy, która przenosi ich do krainy Gnarnia. Spotyka tam barwnego kapitana piratów i poważnych uczniów sztuk magicznych oraz łączy siły z mądrym lwem, by pokonać złą White Bitch.

Tyle od wydawcy, a ja od siebie mogę dodać – dajcie sobie spokój. To, że jest Matka Stiflera nie czyni tego filmu dobrym. To, że mamy karykaturę kapitana Jacka Swallowa nie czyni filmu nawet średnim. Garbaty Aslan nie czyni filmu nawet byle jakim, a kilku Szturmowców Imperium nie czyni filmu nawet miernym.

Ale, muszę to przyznać (choć z bólem serca) kilka razy się zaśmiałam, a raz nawet rżałam. Cóż, to chyba jednak zasługa dobrego, czerwonego i wytrawnego Cabernet Sauvignon. Nie zachęcam, nie polecam i nie zmuszam.

Piła IV, czyli krew i flaki

saw4.jpgKażdy miłośnik kina gore widząc tytuł Piła IV, wie mniej więcej czego może sie spodziewać. Tony flaków, litry krwi, kilogramy wyprutych wnętrzności, co raz to wymyślniejsze narzędzia tortur. Pod tym względem SawIV nie wnosi niczego nowego, ani nie zaskakuje, ani też nie odstaje od poprzednich części. Miłośnicy czerwonego koloru nie powinni się czuć zawiedzeni. Gorzej z fabułą, bo ta siada na całej linii.

Czytaj dalej

Transformers, czyli mam już auto, teraz pora na dziewczynę.

TransformersOd wieków, dwie rasy robotów – Autoboty i Decepticony – prowadzą wojnę, której stawką jest los wszechświata. Kiedy bitwa przenosi się na Ziemię, na drodze dążących do władzy Decepticonów staje Sam Witwicky (Shia LaBeouf) – przeciętny nastolatek, który interesuje się głównie samochodami i dziewczętami. Nieświadomy tego, że jest ostatnią szansą na przetrwanie gatunku ludzkiego, Sam razem ze swoją przyjaciółką Mikaelą (Megan Fox) znajdują się w samym centrum działań wojennych. Kiedy ważą się losy świata, Sam zdaje sobie sprawę, z rzeczywistego znaczenia motta rodziny Witwicków: „Bez poświęcenia nie ma zwycięstwa”.
Tyle notka od wydawcy, a ja myślę, że lepiej ten film podsumować pytaniem, jakie zadała naszemu niedorajdzie (czytaj: głównemu bohaterowi) piękna pani analityk w helikopterze lecącym do tajnej bazy: Jak Cię przekupili? Kupiłem samochód, – odpowiedział Sam – i okazał się kosmicznym robotem.

Mniej więcej tyle sensu jest w tym filmie. Ale nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że jest to film zły czy kiepski. Ktoś, kto tak mówi widział film z bardzo kiepskiej pirackiej kopii na gównianym małym monitorku.

Czytaj dalej

Lesbo 101, czyli o tym, jak to mieć taką sexlistę?

Seks i smierć - obie mają wielką moc.Czarna komedia o tym, że erotyczne fantazje mogą być bardzo niebezpieczne zwłaszcza, gdy się spełniają. Roderick Blank jest człowiekiem sukcesu. Jego życie to dobrze funkcjonujący mechanizm. Jednak w przeddzień ślubu z blond pięknością Roderick otrzymuje maila, który postawi jego życie na głowie. Tajemniczy nadawca przesłał mu listę jego kochanek. Roderick jest wstrząśnięty z dwóch powodów: po pierwsze lista nie pomija ani jednej jego dziewczyny, po drugie na liście są nie tylko kochanki z przeszłości, ale również te, które dopiero zdobędzie. Roderick postanawia wstrzymać przygotowania do ślubu i odnaleźć nadawcę maila. W jeszcze większe tarapaty popadnie, gdy spotka na swej drodze tajemniczą femme fatale.

Notki edytorskie są świetne. Zawsze je czytałem, ale ostatnio poświęcam im naprawdę wile uwagi. Mam potem dodatkową przyjemność z oglądania filmu. Tego, którego piszący ową notkę nie widział.

Czytaj dalej

Death Trance, czyli opętany przez boginię.

Death Trance, czyli opętany przez boginię.Dawno, dawno temu mistrz Samurai znany jako Grave (Tak Sakaguchi) wyrusza w poszukiwaniu ostatecznej bitwy. Bez cienia lęku przed każdą walką Grave okazuje się być jedynym śmiałkiem mogącym ukraść legendarną trumnę ze Świątyni Tougan. Nieświadomy Grave nie wie jednak, że jest śledzony przez młodą strażniczkę świątyni, której jedynym celem jest odnalezienie trumny skrywającej moc mogącą zniszczyć świat.

Tyle notka edytorska. Tym razem ktoś, kto ją pisał widział nie tylko inny film, ale widział też chyba kilka jego części. Stąd te dodatkowe informacje – ja, po obejrzeniu filmu dalej nie mam tylu informacji na temat Grave’a. Gdy się tak spojrzy na plakat do filmu, potem przeczyta durnoty wydawnicze, to wszystko się zgadza. No, prawie wszystko – bo Tak Sakaguchi widnieje nad głową tej „młodej strażniczki”, a Kentaro Seagal, czyli nasz „mistrz Samurai” ma na sobie czarne ciuchy. A potem się okazuje, że mistrz nad mistrze występuje tylko i wyłącznie w białym (i na końcu się okazuje, że ma to sens, bo nie jest tym, na kogo wyglądał), a „młoda strażniczka” okazuje się młodym adeptem, nawet jeszcze nie mnichem. Ale kogo to obchodzi… Czytaj dalej

Zodiac

zodiak1.jpgSan Francisco, lata siedemdziesiąte, miastem wstrząsają seryjne morderstwa. Sprawca zaś o każdej swej zbrodni informuje lokalną gazetę. Film oparto na kanwie autentycznych wydarzeń. Całe śledztwo przedstawione skrupulatnie, tak drobiazgowo, że zamiast filmu robi sie z tego coś na kształt afery watergate… trzy godziny drobiazgowej pracy policjantów, detali, szczególików. Jak dla mnie o trzy godziny za dużo. Trzy godziny wyjęte z życiorysu, trzy godziny o… niczym…

Czytaj dalej

Ciemnośc rusza do boju, czyli gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.

Seeker: The Dark Is RisingPierwsza adaptacja powieści z serii „Ciemność rusza do boju”. Młody chłopak Will Stanton odkrywa, że jest ostatnim przedstawicielem wymarłej rasy wojowników, którzy od wieków walczą z siłami ciemności. Podróżując w czasie, odnajduje kolejne tropy, które doprowadzają go do ostatecznej rozgrywki w siłami o niewyobrażalnej mocy. Ciemność po raz kolejny powstaje, a losy świata leżą w rękach Willa.

Tyle mówi notka wydawnicza – i w przeciwieństwie do innych filmów na podstawie książek, ten kto ją pisał książki pewnie nie czytał. Bo filmu nie widział z całą pewnością.

Prawdą jest, że Will Stanton, i że odkrywa. Prawdą też jest, że losy świata (w postaci, jakiej go znamy i wolimy zachować) leżą w jego rękach. Ale gdzie wymarli wojownicy? Gdzie i jakie tropy? Może chodziło o Ostatniego Mohikanina? Czytaj dalej