Miesięczne archiwum: Listopad 2007

Popcorn

popcorn.jpgSą takie chwile w życiu, ze człek ma ochotę na totalne odmóżdżenie, wrzucenie na luz, nie myślenie o niczym. Wtedy najchętniej sięgam po komedie, zazwyczaj amerykańskie, bo Amerykanie robią najwięcej tego typu filmów. Ilość nie zawsze idzie jednak w parze z jakością, jak głosi stara maksyma. Popcorn, muszę przyznać całkiem nieźle się oglądało, może dlatego właśnie, że produkcja rodem z Brytanii. Główny bohater komedyjki, Danny, to nieśmiały chłopak, który nie potrafi z racji tegoż daru poderwać żadnej dziewczyny. Żyje głównie komiksami, czyli w krainie swojej wyobraźni, i to jej podporządkowuje rzeczywistość.

Czytaj dalej

Cienka, czerwona linia

Noszę od dwóch lat zawiązaną na lewym nadgarstku czerwoną nitkę. Był bowiem okres w mym życiu, gdy nie mogłam się odnaleźć, katując otoczenie swoimi nastrojami. Mój duch opiekuńczy, czyli Osoba Mi Najbliższa, stwierdziła, że tak dalej być nie może i dokonała na mej ręce aktu zawiązania krwistoczerwonej nici. Czemu na lewej? Bo lewa dłoń symbolizuje nieświadomość. I nie wiem na jakiej zasadzie to zadziałało, ale skutek przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Czytaj dalej

Obsługiwałem angielskiego króla

oblugiwalem-angielskiego-krola.jpgZasiadając do oglądania nastawiłam się na bardzo ambitne kino europejskie, tym bardziej, że zasłyszane recenzje zdawały się potwierdzać tą tezę. Ale jak to bywa z recenzjami, są bardzo subiektywne, zaś te w najbardziej chodliwych portalach filmowych nijak się mają często do rzeczywistości. Tym razem owo glory też było lekko przesadzone, choć film zły nie jest. Co to to nie!

Czytaj dalej

Hetero nie jest trendy

W sobotni wieczór pod warszawskim klubem Utopia stoi tłumek męsko-męskich i damsko-damskich par. Wszyscy ubrani trendy. Selekcjoner, kołysząc biodrami, idzie na koniec kolejki. Wita się pocałunkiem w policzki z trzema odstawionymi dziewczynami (pewnie znają się nie od dziś). Zaprasza je do środka. Czytaj dalej

Ghost Rider i dobre role

Ghost RiderW myśl zasady – piszę tylko o tych filmach, które naprawdę widziałam, dzisiaj dwa zdania na temat Ghost Rider z Nicolasem Cage. O Cage’u ładnie napisał Radek Teklak: „Każdy wie, że to świetny aktor, ale nikt nie może sobie przypomnieć żadnej jego dobrej roli.” Coś w tym jest, a Ghost Rider tylko mnie w tym utwierdza. Nie to, że źle gra, ale dobry ten film nie jest.
Na Film.onet.pl napisali:

Głównym bohaterem jest Johnny Blaze, kaskader-motocyklista który sprzedaje swoją duszę ciemnym mocom, aby ratować życie ukochanej kobiecie. Kiedy pakt nie dochodzi do skutku, staje się ognistym demonem mszczącym się na przestępcach.

Dwa zdania i co najmniej dwie bzdury: Zgadza się, że Johnny Blaze i kaskader-motocyklista. Reszta brednie. Kompletne. Nie ten film widział recenzent.

Ach, co trzeba zrobić, by pisać notki wydawnicze do filmów? Wiadomo, że nie trzeba sobie zawracać dupy oglądaniem, to pewnie trzeba dać…

Czytaj dalej