Miesięczne archiwum: Październik 2007

Halloween.WORKPRINT.nie.oglądać!

Film Roba Zombie HalloweenRob Zombie zrobił dwa, naprawdę czadowe slashery: Dom 1000 trupów (House of 1000 Corpses) i Bękarty diabła (the Devil’s Rejects). Adrenalina podchodzi do gardła jak się na nie patrzy. I tylko jedna myśl kołatała się w mojej głowie: tylko w Ameryce rodzą się i hołubią takich zjebów jak w tych filmach.

A przed chwilą wróciłam z projekcji Hallowen – jak ładnie napisali na filmweb.pl „to specyficzna mieszanka reinterpretacji i remake’u„. Ja mogę dodać od siebie dwa zdania. A w zasadzie dwa równoważniki zdań:

Nie oglądaj. Szkoda czasu.

Rafalala, czyli kobieta z dzyndzlem.

Kto to to jest Rafalala? Dla tych mniej zorientowanych wyjaśnienie; Otóż pan Rafał bywa czasem kobietą. Mówię bywa, bo chyba nie do końca sie nią czuje. A dlatego, że nie do końca czuje sie kobietą, to i woli śmigać z kutasem między nogami, niż dać sie zoperować i być kobietą w pełni. Ostatnio dość głośno o niej, do tego stopnia, że nawet sam Wojewódzki zaprosił ją do swego programu. Rafalalę, nie Rafała, bo Rafał nie wzbudzi tyle szumu medialnego co Rafalala. Nawet jeśli miałby tyle samo do powiedzenia, co jego siostrzane alter ego, to i tak nie przebije się przez setki innych stuprocentowych Rafałów. Czytaj dalej

Hostel 2

hostel2.jpgNo, w końcu mam to za sobą. Kierowana niezdrową ciekawością chciałam zobaczyć Hostel. Chociażby po to aby mieć kontent na natkę i żeby moc zjechać film bez skrupułów. Każdy pozycjoner wie, że kontent tematyczny to ważna rzecz, a krytyka też czasem wymaga poświęceń. Jeśli ktoś spodziewał się ton flaków, przemocy i swoistej orgii sadomaso, to się rozczaruje. Pod tym względem cześć 2 mocno odstaje od swojej siostry nr 1.Co oferuje nam reżyser – Eli Roth – w Hostelu 2? Czytaj dalej

StarDust, znaczy: SzejkSpir

gwiezdny pył, czyli podróże kształcą.Gwiezdny Pył to film z gatunku „film drogi”. I nie chodzi tutaj o typową amerykańską autostradę, duży samochód, tanie paliwo i maniakalnyego zabójcę jako autostopowicza. Chodzi mi o to, co najlepiej określa nasze przysłowie: Podróże kształcą. Gdy wybierzesz się w daleką podróż, przeżyjesz wiele, często nieprzyjemnych czy wręcz niebezpiecznych sytuacji (które literacko określa się mianem „przygód”), poznasz innych ludzi, inne obyczaje, inne myślenie. Poznasz co znaczy prawdziwe życie – kontakt z ludźmi i naturą (co jest nieodzownym elementem podróży). Podróż zawsze zmienia. Podróż może zmienić cię fizycznie, jeśli trwa dostatecznie długo, ale zawsze zmienia nas psychicznie. Czy na lepsze, czy na gorsze – różnie to bywa. Zwykle na lepsze, bo poznawanie nowych ludzi, kultur, obyczajów to jak studia wyższe. Po prostu – podróże kształcą.

Fabuła filmu jest stosunkowo prosta – młody chłopak, chowany w zapadłej wsi jakimś sposobem nie zatracił fantazji i koniecznie chce zobaczyć co jest za murem, od stuleci otaczającym jego rodzinną wieś. Bo w to, że za murem czyha pełen niebezpieczeństw świat pełen magii, nie może przecież być prawdą. Czyż nie?

Czytaj dalej

No.23

numer23.jpgTrzeba przyznać, że jestem roztrzęsiona. Formalnie i normalnie drżę cała po projekcji tego filmu.
Naczytałam się wcześniej recenzji – same pochlebne, a co jedna, to lepsza. Recenzje te, tak samo jak i streszczenie/zapowiedź wydawcy/dystrybutora niewiele miały wspólnego z tym, co przeżyłam podczas oglądania.

Dobry film wymaga małego stakanka „by wczuć się w klimat”, więc nie omieszkałam zabrać ze sobą butelki portugalskiego czerwonego wytrawnego. Dystrybutor pisze tak:

Pewien mężczyzna zaczyna mieć obsesję na punkcie książki, która wydaje się być oparta na jego własnych kolejach życia, ale kończy się morderstwem, które w rzeczywistości jeszcze się nie wydarzyło. Czytaj dalej

Wilczyca, czyli horror po polsku

wilczyca.jpgWilczycę pamiętam jeszcze z czasów dzieciństwa. Wówczas film zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Miałam chyba 11 lat, było po północy i spędzałam wakacje u dziadków. Leżałam w łóżku, obok w fotelu siedział mój dziadek, a ja w tzw. momentach grozy łapałam go przerażona za rękę. Oczywiście oglądałam te sceny zza moich rąk, bo wydawało mi się, że jak trochę przysłonię pole widzenia, to mniej się będę bała. Ale gdzie tam… gdy zobaczyłam twarz naszej tytułowej bohaterki, to rękę dziadka nie wystarczyła. Kochany staruszek musiał przenieść się do mojego łózka i służyć mi swoim opiekuńczym ramieniem. Tak, wtedy się bałam jak diabli… Czytaj dalej

Volkodav, czyli ostatni z rodu Szarych Psów

volkodav.jpgNaczytałam się tak skrajnie odmiennych opinii na temat Wilczarza, że nie sposób było ominąć temat szerokim łukiem. Jestem fanką fantasy, tym bardziej nie trudno było mnie zachęcić do obejrzenia tegoż obrazu.
I co? Miłe rozczarowanie. Bo film jest naprawę piękną baśnią, a i klimat swojski, bo nasz, słowiański. Wielu ludzi porównuje tą produkcję albo do Władcy Pierścieni albo do Wiedźmina. Aż chce się zakrzyknąć: ludzie, przestańcie porównywać! Czytaj dalej